Studium w szkarłacie - recenzja
Studium w szkarłacie to pierwszy tom serii książek o słynnym
detektywie Sherlocku Holmesie. Jest to drugi z najkrótszych tomów, od
najkrótszego 3 strony więcej (takie super [nie]ciekawostka).
Struktura książki:
Jest ona podzielona na dwie części;
1) Przedruk z pamiętnika Johna Watsona lekarza wojskowego
2) Kraj Świętych
W
pierwszej części dowiadujemy się jak to się stało, że Sherlock i Watson
mieszkają razem i jak w ogóle się poznali. Wraz z nimi przychodzimy na
miejsce zbrodni, gdzie spotykamy się z Gregsonem i Lestradem,
rywalizującymi ze sobą. Ta część opowiada o połowie etapu całego
śledztwa prowadzonego przez Holmesa oczami Watsona.
W drugiej części przez większość rozdziałów toczy się historia zabójcy
oraz zostaje przedstawiony jego motyw. W dwóch ostatnich rozdziałach
drugiej części znów przenosimy się do perspektywy Watsona i poznajemy
ostatnie etapy śledztwa.
W książce bardzo miło zaskoczył mnie
język. Sądziłam, że skoro do trochę starawa książka, że będą jakieś
dziwne zdania, trudne do zrozumienia, okazało się jednak, że ich nie
było. Książkę czytało się przyjemnie bez większych trudności. Na
początku drugiej części jedynie nie bardzo rozumiałam o co tam chodziło,
ale z czasem wyjaśniło się co wprowadzenie tego miało na celu, gdy
zaczęły padać nam już znane nazwiska. Fabuła podobała mi się, choć tutaj
przy samym śledztwie była dosyć szybka przez co zdecydowanie bardziej
podobał mi się motyw w książce, gdzie poznawaliśmy powoli historię
mordercy i osób z nim związanych.
Książkę oceniam na 8,5/10
Komentarze
Prześlij komentarz