Naznaczeni Błękitem - recenzja

 No to zacznijmy od tego, że książka nie posiada rozdziałów. Ma 5 części. W dwóch pierwszych są zupełnie inni bohaterowie, od trzeciej pojawia się kolejny, ale już na szczęście do końca książki.Gdy zabierałam się do czytania tej książki nie sądziłam, że na potkam tu przekleństwa, a jednak tak się stało.Nie podobały mi się imiona w tej książce, dużo bardziej podobałoby mi się, gdyby były normalne.Co do fabuły to w pierwszej części poznajemy historię Białego Roga, jak to on cudownie sam w pojedynkę przetrwał 3 dni oblężenia stosując jedynie iluzje mocnych fortyfikacji i dużego garnizonu żołnierzy. W drugiej części poznajemy 8-letniego chłopca, który ma na całym ciele sierść. Jedne z magów uwalnia go z niewoli i przygarnia pod opiekę. Po jakimś czasie spotyka on kobietę imieniem Róża (chyba jedyne normalne w tej książce) i zaprzyjaźnia się z nią. Okazuje się, że kobieta jest prostytutką. I zapytacie się pewnie co to ma do fabuły, otóż odpowiem od razu, n-i-c. W kolejnych częściach poznajemy głuchoniemego chłopca imieniem Kamyk. W ciągu wydarzeń poznaje on smoka, dzięki któremu poznaje świat dźwięków. W następnych następnych wydarzeniach dostaję on błękitną szarfę co oznacza, że przeszedł test i jest pełnoprawnym magiem. Następnie wybiera się na smoczy archipelag ze swoim przyjacielem smokiem, gdzie poznaje jego rodzinę itp. W trakcie jego pobytu odnosi śmiertelne rany, ale oczywiście przeżywa.Gdy na końcu książki on jednak nie umarł to się tak wkurzyłam.Ogólnie książki nie polecam.Ocena: 5/10

Ogólnie książka posiada prawie 500 stron rozwleczonej niepotrzebnej historii.
 

 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Recenzja serii Sookie Stackhouse

Bal - recenzja