Czara cieni - recenzja
Pierwsze co mogę o tej książce powiedzieć to to, że chyba jeszcze nigdy nie czytałam tak cringowej i bekowej książki. Co do fabuły to mogę na spokojnie powiedzieć, że prawie jej tutaj nie ma. Gdy czytałam tą książkę to dosłownie na każdej jej stronie zastanawiałam się po pierwsze kto w ogóle dopuścił ją do publikacji po drugie kto wpadł na taki debilny pomysł fabuły. Jeśli chodzi o wątki poboczne, to chętnie napomknę o tym jak źle został przytoczony wątek między królem a parlamentem. Wydawało mi się ogólnie również przy całej książce, że te wszystkie wątki, które tu są zostały wepchnięte na siłę do fabuły (której nie ma tak na prawdę) byleby powstało te głupie 430 stron. O czym jest książka? O dziewczynce imieniem Zgódka (no super imię co nie?), która po śmierci matki zostaję oddane pod opiekę rodziny swojego ojca. Pewnego dnia z dupy do jej ciała wkrada się duch niedźwiedzia (kolejny wątek który wciśnięto by zapchać dziurę). Jeśli myślicie, że to jest już cringe w tym wątku to się bardzo mylicie. Kto z was wpadłby na pomysł, że ona będzie się w pewnych momentach zachowywać jak niedźwiedź? Bo ja bynajmniej na pewno nie. /Spoiler alert\Wracając do fabuły, dziewczyna poznaje swojego brata z którym planuje ucieczkę. Przygotowania trwają jak się okazuję 2 lata. Oczywiście w tym czasie nic się nie dzieje więc w ciągu jednego akapitu autorka postanowił zrobić sobie time skip.Po tych 2 latach uciekają. No i co się dzieje? Oczywiście im się nie powodzi i zostają złapani. Potem niedługo planują znów ucieczkę ale jej brat Kuba ją wystawia, bo woli sobie przez jeden dzień królować, bo wygrał w zabawie. Potem znowu planują pierdylionową ucieczkę. Ostatecznie Kuba znów ją wystawia. Żeby tego było mało, sam ucieka. Przechodząc do bardziej cringowych rzeczy, gdy dziewczyna ucieka, w czasie jej podróży i jakże ciekawych przygód wstępują w nią jeszcze dwa duchy + okazuje się, że siedzi w niej duch jednego ze starszych rodziny jej ojca, którego na początku brała za matkę. tak tylko sobie wtrącę Ogólnie poza imionami członków rodziny ojca, były same w stylu ,,Czynizgoda" czy ,,Dobrzeżyj" i był wątek religijny o ile mogę nazwać to wątkiem bo było tak nie dopracowane, że aż żałosne. W sumie jak cała książka.Ogólnie w ciele jej brata zamieszuje innych 7 duchów starszych i ona próbuje jego od nich uwolnić. Ostatecznie jej się udaje, bo w końcu czemu by nie, przecież musiała być tą superbohaterką. Razem rozwalają posiadłość rodziny i potem piszą o tym w gazetach, a oni dalej zajmują się duchami.Co do struktury książki to boli mnie, że nie było prologu ani epilogu, jakby spoko, ale tutaj 1 rozdział mógł na spokojnie podlegać jako prolog, a co do epilogu to ostatni rozdział wręcz POWINIEN nim być.Reasumując moja ocena tylko i wyłącznie zasłużyła na taką za swoją komedię: 4/10
Komentarze
Prześlij komentarz